2 Obserwatorzy
25 Obserwuję
sumire

sumire

Teraz czytam

Mroczna Bohaterka. Kolacja z wampirem
Abigail Anna Gibbs
Przeczytane:: 95/511 stron
Business As Usual: A Tor.Com Original
David Barnett
Królestwo czarnego łabędzia - Lee Carroll Przyznaję się, kupiłam z powodu wielkiej reklamy w metrze i opisu na okładce. Na wszelki wypadek przeczytałam pierwszy rozdział(ale to wina wydawcy i zdania „Garet James nie jest taka jak inni młodzi single z Nowego Jorku”) i uznałam, że to książka dla mnie. Antykwariat? Tajemnicza szkatułka? Zmieniające się miasto? Poproszę podwójną porcję!
Potem okazało się, że to nie urban fantasy, ale paranormal romance, niestety, ale napisany z myślą o czytelniczkach powyżej osiemnastego roku życia.
Zacznijmy od plusów: historia jest bez wątpienia oryginalna, podobnie jak bohaterka. Garet ma powyżej dwudziestu lat, pracę i kredyt do spłacenia. Jest wręcz odświeżająco normalna. Ma na głowie nie tylko tajemniczą szkatułkę, ale też chorego ojca, policję, no i ten nieszczęsny kredyt.
Widać, że książki nie napisała debiutantka, która przeczytała jeden dramat Szekspira, a autorzy poświęcili czas na badania. Dzięki temu postaci nie z tego świata są przemyślane i ciekawe, a odniesienia do klasyki literatury nie budzą uśmiechu politowania.
Bardzo podoba mi się Nowy Jork w tej powieści. Miasto żyje i zmienia się wraz z rozwojem akcji, a Garet zwiedza jego mniej znane zakątki. Także jego mieszkańcy, zwłaszcza ci nieludzcy są interesujący, niektórzy znacznie bardziej od postaci drugoplanowych.
Wszystko było dobrze, dopóki nie pojawił się wampir(czy to zawsze musi być wampir?).
Od czasu Zmierzchu jestem na wampiry uczulona. Will z alergii mnie nie wyleczył, ale przynajmniej zachowywał się choć trochę tak jak powinien i podczas lektury nie zgrzytałam zębami.
Największym minusem tej historii jest Garet, czasem dziecko we mgle to przy niej mistrz zorientowania w sytuacji i racjonalnego myślenia. Co prawda, jej przeciwnicy mają nad nią jakieś pół tysiąclecia przewagi w doświadczeniu, więc może jednak nie jest tak źle? No i znajomi Garet, dodani chyba dlatego, że zawsze muszą być jacyś znajomi. Tylko czy to zawsze musi być para? I czy dynamika w takich trio musi się opierać na miłość?
Podsumowując, do doskonałości Królestwu jeszcze wiele brakuje, ale nie jest to zła książka. Idealna na dłuższą podróż, albo deszczowe popołudnie. Dodatkowe pół punkta za polskie/środkowoeuropejskiej akcenty.